Turturek pisze:Rozwój gospodarczy w obecnym rozumieniu to stereotyp stworzony na potrzeby żądnych zysku koncernów. Dla których liczy się jak największa sprzedaż. Słaby pieniądz to duży zysk na towarze. Ale dzięki temu stworzyliśmy cywilizację dewastującą swoje środowisko. Marnujemy tony żywności i surowców, bo przecież "zaraz kupi się nowe". Jeżeli nie zmienimy mentalności, czeka nas kompletna zagłada. Przyszłość mają takie inicjatywy jak Earthship'y czyli samowystarczalne domy. Również waluta deflacyjna pozwoli nauczyć się szanować posiadane dobra. Będziemy je ulepszać i modernizować zamiast wywalać na śmietnik. W końcu ilość surowców jest ograniczona. Najwyższy czas rozwój gospodarczy skierować zgodnie z prawami natury, a nie do walki z nią.
Ale przecież ja całkowicie się z tobą zgadzam. Pisałem właśnie o naszej mentalności, której nie da się tak łatwo zmienić. Dlatego zakładałem taki rozwój wypadków, zgodnie z funkcjonującą obecnie gospodarką. Również prawdę piszesz, że obecna pogoń za wzrostem jet krwiożercza. Gospodarka powinna się rozwijać, ale tempem nie przekraczającym odtworzenia ekologicznego, (około 0,5% rocznie). Jednak nie wystarczy to dzisiaj do pokrycia długu, który został zaciągnięty na poczet naszych i przyszłych pokoleń. Zresztą cała sfera finansów jest oparta na długu i nie ma ŻADNEGO pola manewru. Jeśli chcieli by rządzący uzdrowić finanse, to doprowadzą do katastrofalnego kryzysu. Jeśli jednak chcą zachować jako taką namiastkę rozwoju, muszą na potęgę drukować pieniądze. Inaczej się nie da. To jest pętla bez wyjścia. Dzień kiedy się to wszystko zawali nastąpi za naszego życia. Bo w nieskończoność nie da się prowadzić takiej życzeniowej polityki finansowej. Społeczeństwa rozwinięte się starzeją i będą coraz mniej konsumować - (emeryt nie potrzebuje 3 komórek i dwóch samochodów). Krypto-waluty, też mogą dołożyć swoje 5 groszy do rozpadu obecnego systemu. Z kolei finansiści i najbogatsi ludzie za wszelką cenę nie będą chcieli utracić swych dóbr i będą wpływać na rządy by utrzymywały taki stan rzeczy w nieskończoność. Oczywiście trzymając się kurczowo swoich bogactw, wszystko stracą, bo w pewnym momencie staną się one bezwartościowe. Dotrze do ludzi wtedy to, że największym bogactwem jest ludzkie życie. Dla większości ta świadomość przyjdzie jednak zbyt późno.
Nie będę pisał już dalej, chyba, że ktoś zada mi pytanie.