
Na codzień jestem daytraderem i interesuje mnie perspektywa tygodnia, a dziś chciałbym się podzielić pewnymi przemyśleniami w szerszej perspektywie i stąd osobny wątek.
"Wycofuję się z kryptowalut", to znaczy, że stopniowo zmniejszam swoje zaangażowanie w kryptowaluty.
Jestem pesymistą, dokładnie z tych samych powodów, które wiele osób czyni optymistami i pozwala im widzieć dla BTC (i kursu) świetlaną przyszłość.
Jestem pesymisytą z powodu wzrostu popularności i ceny BTC.
Znacie to często cytowane na forum zdanie Gandhiego?
"Najpierw cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Później z tobą walczą. Później wygrywasz."
Sądzę, że właśnie nadszedł czas, w którym zaczynają z nami walczyć. A to czy wygramy nie jest pewne. A nawet jeśli wygramy, to walka może być długa i "krwawa".
Mimo, że wielu fanów Bitcoina już kilka lat temu uważało, że jesteśmy pępkiem świata i wszystkie banki i rządy interesują się BTC, sądzę, że stało się tak dopiero w ostatnich miesiącach. Wcześniej BTC był ignorowany jako geekowski eksperyment bez wpływu na prawdziwy świat finansów.
Dopiero wydarzenia ostatniego roku to zmieniły / zmieniają:
- wzrosty BTC do 5000USD, a więc wzrost jego kapitalizacji do 80mld USD,
- lawinowy wzrost kapitalizacji altów - kolejne kilkadziesiąt miliardów USD,
- pojawienie się ICO,
- poważne zainteresowanie Bitcoinem ze strony inwestorów mainstreamowych,
To wszystko spowodowało, że kryptowalut już nie sposób ignorować. To już są zauważalne pieniądze. Powoli tworzy się jakiś parabankowy i paragiełdowy, ponadpaństwowy obrót pieniądzem.
A jak pokazują przykłady z historii, na emisję własnego pieniądza, żaden rząd i żaden system bankowy nie pozwoli.
Możliwe scenariusze to albo "wrogie przejęcie" i kontrola, albo walka, czyli zakazy prawne + propaganda medialna.
Co się dzieje teraz:
- rząd Chin przejmuje kontrolę nad krypto,
- "regulacje" zapowiada Rosja,
- zamknięcie btc-e przez USA,
- w Polsce KNF ostrzega przed krypto,
- banki zaczęły dokładnie przyglądać sie przelewom na giełdy, wszelkie biznesy operujące BTC są dla nich podejrzane,
- prezes banku JP Morgan publicznie ostro atakuje Bitcoin,
- ...?
Sądzę, że to tylko początek, że pętla będzie się zaciskać. Powtarzam: można tolerować niewinny eksperyment, ale rząd ani system finansowy na dłuższą metę nie pozwoli na emisję i obrót pieniądzem poza swoją kontrolą. Z definicji nie może, bo możliwość kontroli ilości pieniądza w obiegu jest niezbędna, aby obecny system jako tako funkcjonował.
Powiecie, że "Bitcoina nie można zlikwidować", oraz, że nawet jeśli przyjdą restrykcje i spowodują spadki, to przecież tako spekulant mogę grać i zarabiać również na spadkach.
Tak, tylko po co mi coiny, którymi nigdzie nie będę mógł zapłacić ani ich legalnie sprzedać?
Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy po kolejnym zamachu w Europie, idzie news, że terroryści otrzymywali środki poprzez kryptowaluty, albo zgromadzili je emitując własny token

Brzmi śmiesznie, ale potrzebny jest tylko "fakt medialny", aby mieć pretekst i zakazać działania wszelkich giełd BTC, przyjmowania płatności w kryptowalutach i jakiegokolwiek legalnego nimi obrotu.
I już. Żyjąc w Europie, czy ogólnie w "cywilizowanym świecie" będziemy mogli co najwyżej wytapetować sobie ścianę paperwalletami, bo sprzedać już się ich nie da.
Do tego sytuacja którą nakreśliłem, nakłada się na bańkę i przewidywania niektórych speców od fibo, że pęknięcie tej bańki to nie będzie zwykła korekta ostatnich wzrostów, tylko korekta ostatnich 7 lat (!).
Aha, nawet jeśli obecna bańka potrwa dłużej i kurs wzrośnie np. do 10tys USD, to tylko powiększy moje obawy, bo działania przeciw Bitcoinowi mogą się wzmóc.
Może zbieranie BTC na emeryturę za 30 lat ma sens. O ile ktoś ma taką wiarę jak Mahatma. Kto wie co będzie za kilkadziesiąt lat.
Ale najbliższe kilka lat może być dla kryptowalut bardzo trudnych i "chudych".
Dlatego powoli, bez gwałtownych ruchów, ale konsekwentnie wycofuję się z rynku kryptowalut.
Inne "przysłowie" mówi, że jest czas siewu i czas żniw...

Grał będę nadal dokąd to będzie możliwe, ale grając na dźwigni mogę operować kilkukrotnie mniejszą sumą niż kiedyś.
Bardzo jestem ciekaw Waszych opinii. Bo bardzo chciałbym się mylić
