Zebrało mi się trochę przemyśleń, dotyczących całego rynku krypto. Zacznę od kilku altów. Praktycznie większość szorowała/szoruje niewiele nad zerem. Nie wiele jest tam miejsca na spadki. Wygląda na to, że bessa dobiegła końca, tzn. po ostrych szczytach były ostre zjazdy, a potem stopniowe wypłaszczenie, które jest kluczowe, by móc podejrzewać odwrócenie trendu. Było płasko przez wystarczająco długi czas, by każdy mógł obkupić się w tyle ile chciał. Kto zrezygnował to oddał.
Obecnie widzę solidne podstawy, by rozpocząć powolne wznoszenie.
Jeśli chodzi o sytuację na BTC, mieliśmy wystarczająco długą bessę, która zniosła kurs o ponad 80%. Za kapitulację można uznać zjazd z 6k do 3k USD. Było 4 miesiące akumulacji z malejącym wolumenem. Obecnie dostaliśmy silny impuls odwrócenia trendu w postaci ostrej dzidy na dużym wolumenie, potwierdzającej zakończenie bessy. Po to akumulacja na poziomie 3-4k USD trwała tyle, żeby już więcej tam nie powrócić, bo po co? Żeby pozwolić wejść tym, co nie wierzyli, nie zdążyli? Albo zjechać jeszcze niżej, żeby każdy na spokojnie wszedł większym kapitałem? No raczej nie. Kto miał się obkupić to się obkupił. Obecną sytuację na wykresie widzę mniej więcej tak:
Powolne drapanie się w górę i pokonywanie kolejnych oporów. Miejsca by zamykać longi, na kolejnych górkach zakładać shorty, a potem stracić obecny zysk z longów na shortach, bo jednak dalej w górę.
Graczy z ostatnich miesięcy podzieliłbym na kilka kategorii:
1. Ci którzy czekali na 1-2k USD, nie weszli dużym kapitałem, obecnie czekają aż spadnie i nie wierzą, że to daleko zajedzie, nie kupią też po tej cenie, bo już im się wydaje, że jest drogo, bo cena skoczyła i ciężko się wchodzi po wyższych cenach, odleszczeni.
2. Ci którzy weszli za część kapitału i teraz widzą dodatnie saldo i ucieszeni oddają, bo już chcą znowu odkupić za 3k i tak w kółko, co zrobią jak kurs urośnie? To samo co gracze z pkt. 1
3. Ci którzy skupowali i uśredniali na bessie. Co zrobią? Gdy wyjdą z dużego minusa na mniejszy, oddadzą, ucieszeni, że nie stracili aż tak dużo.
4. Ci którzy weszli w okolicach ATH za oszczędności życia, oni albo oddali po drodze i już nigdy w to nie wejdą, albo trzymają na śmierć i życie, oddadzą jak wyjdą chociaż troszkę na plus.
5. Ci którzy weszli za sporą część kapitału i częścią aktywnie grają, a część zatrzymają na hodl, bo wierzą w kolejną bańkę.
6. Aktywni trejderzy, którzy są trudną kategorią do opisania, bo można by ich podzielić na kolejne 10 kategorii co najmniej, ale grali, grają i będą grali w różnych kierunkach z różnymi efektami.
7. Insiderzy, którzy wiedzą co robią, ale my nie wiemy, a także nowi inwestorzy.
Pewnie można by jeszcze całą masę innych przypadków rozpatrzeć, jednak wymieniłem, te które wydają mi się najistotniejsze.
Z logicznego punktu widzenia, po takiej bessie, która trwała długo i akumulacji, bez sensu byłoby znieść teraz ten cały wystrzał i lecieć na kolejne low. Ktoś (mityczni „oni”) kto (którzy) zasponsorował/(li) ten ruch, myślę, że ma/(mają) wystarczającą ilość kapitału by nie pozwolić na zbicie kursu, ale zrobić reakumulację, a potem kolejny wystrzał. Po tej bessie to już większość zapomniała, że kurs może tylko rosnąć i wcale nie musi robić kolejnych LL. Kurs wyszedł z trójkąta zwyżkującego górą, zrealizował jego zasięg. Po takim wystrzale spodziewam się raczej reakumulacji i odebrania słabym rączkom coinów. Jak oddzadzą to potem albo będą odkupować drożej, albo wcale. Po 4 miesięcznej akumulacji grubi nie wyprzedadzą się w kilka dni, myślę, że zysk 25% to też nie jest szczyt możliwości BTC, który pokazał w przeszłości, że może rosnąć o tysiące %. Machina może ruszać.
Ciekawy jest dla mnie pewien fragment wykresu (chyba jeszcze nikt nie wrzucał):
Niby nic takiego, był tam podobny trójkąt zwyżkujący, ale widać jak to się skończyło, liczę na pewien rodzaj powtórki.
Post jest bardzo bullish, ale przypominam sobie, jak ludzie w okolicach szczytu bańki 2017 mówili tym co siedzieli od lat, że przecież wystarczyło trzymać przez kilka lat i nic nie robić, a przecież wcale nie jest to takie proste. Być może teraz znowu jest ten moment, że lepiej kupić i zapomnieć na kilka lat, niż kombinować i wyprzedać się, bo urosło „już” kilkadziesiąt %, a potem pluć sobie w brodę i słuchać od przyszłych żółtodziobów tego samego. Moim zdaniem wiosna nadeszła, nie tylko w kalendarzu. Bessa nie będzie trwać w nieskończoność. Fazę rynku z cyklu „dlaczego to gówno rośnie” uważam za rozpoczętą. A jeśli jestem w błędzie, to cóż, na ujemne ceny nie przejdziemy, a dokupić zawsze można, gorzej jak pociąg odjedzie.
Zgodnie z zasadą dywersyfikacji całego posiadanego kapitału na tym rynku dużego ryzyka lokuję obecnie 15% wszystkiego co mam, więc mam ogromny komfort psychiczny, bo wiem, że jeśli spadnie to ryzyko będzie mniejsze, więc większą część kapitału będę mógł spokojnie przenosić na taki rynek.
Drukuję sobie ten post i wieszam na ścianie, być może za jakiś czas będę miał okazję do niego powrócić, albo uznam go za całkowitą porażkę. Czas pokaże
