www.adamduda.pl/2011/06/14/pewny-jak-bitcoin/
Szczególnie ujął mnie fragment, gdzie Pan Adam bezceremonialnie ujawnia swój stosunek do społeczeństwa jako zbioru (bezwzględnie jednolitych zapewne) kolektywów:
Gdzieś tam dalej trafiłem na odnośnik do dyskusji, w której Pan Adam, tym razem jako równorzędny jej uczestnik, sprawia wrażenie wyraźnie zadowolonego z serwowanych ciętych ripost. Żeby nie być gołosłownym, wrzucam próbkę:Ciekawa jest jednak reakcja forum. Nagle piszą o tym, jakie to środki bezpieczeństwa trzeba stosować, aby być absolutnie bezpiecznym, łącznie z kupieniem dedykowanego laptopa opartego na Linuksie, który byłby włączany tylko na moment wykonania transakcji w Bitcoinach. Oczywiście, pojawiły się też głosy, że trzeba z tym koniecznie iść na policje. Przecież to kradzież! To jest zaiste zabawne, jak zmienia się optyka nastolatków. Tak to się podniecają, że mogą sobie anonimowo kupować maryśkę po sieci i nie muszą płacić podatków, a jak przychodzi moment „AŁA”, to są odezwy do policji, żeby ta angażując tysiące dolarów szukała anonimowego gościa, który posługuje się adresem 1J18yk7D353z3gRVcdbS7PV5Q8h5w6oWWG. IP pewnie zarejestrowane jest na jakiegoś bezdomnego w Uzbekistanie, albo innej Mongolii, ale najpierw trzeba dojść do IP, a przecież Bitcoin to taka anonimowa sieć, że się prawie „nie da”. Śmiech organów ścigania pewnie byłby słyszalny aż w Polsce.

Niepozorny, ale widoczny szyderczy uśmieszek i ten błysk w oku - bezcenne ;-).
Piątka z plusem, Panie Adamie! Oczywiście zyczę dalszych sukcesów :-).