Zastanawiałem się ostatnio jak silna jest korelacja pomiędzy kursem BTC (wyrażonym w $), a kursem innych walut (wyrażonych w BTC) - że taka istniała wiemy od dawna. Nie wiem czy ktoś to już sprawdzał bo nie śledzę bitcointalk i innch for.
Ciekawiło mnie czy można skonstruować taki portfel, w którym nie bedziemy musieli się przejmować analizą fundamentalną (czyli nie patrzymy kto stoi np. za ETH,DASHem, co to za projekt itd.)
A że miałem chwilę czasu w pociągu to sprawdziłem co by było gdybym swój portfel oparł o 10 top walut reinwestując co tydzień (uznałem, że takim portfelem da radę zarządzać nie tracąc aż tak dużo czasu).
Zdecydowałem zacząć od lipca ubiegłego roku (czyli totalna bessa w świecie BTC - żeby było trudniej

Ale żeby było łatwiej zainwestowałem 1 BTC, czyli w każdy alt z top10 z tamtych czasów wrzuciłem 0.1 BTC.
Po każdym tygodniu przeprowadzałem symulację ile BTC miałbym gdybym sprzedał wszystkie altcoiny po obecnym kursie. Ilość BTC, którą bym uzyskał podzieliłem przez 10. Dostosowywałem odpowiednio portfel sprzedając coiny, które wzrosły i kupując te, które spadły tak aby każdy alt miał 10% w moim portfelu.
Jeżeli jakaś waluta wypadła z top10 - sprzedawałem ją i kupowałem odpowiednio to co wpadło na podium (zachowując proporcje 1:10)
Pomijam prowizje za handel i ewentualny spread na giełdach/widełki (powiedzmy margines 1% błędu).
Plus nie bawiłem się w zaokrąglenia.
Zaznaczam, że było to inwestowanie bezmyślne (ja przeklepywałem tylko kursy, reinwestycja, dobór top10 - prawie wszystko robiły formuły w excelu), patrząc na wyniki i różne tygodnie można by zdecydowanie wykluczyć straty typu kupowanie nowej, nieznane waluty, która wpadła do top10 i jest już np. 60% na plusie - wiadomo, że bańka i będzie ostra korekta (a to trochę zysków zjadło).
Przykładowy portfel: (widać, które waluty "wypadły" z top danego tygodnia)

Wyniki:

Procentowe porównanie gdybyśmy nic nie robili (trzymali tylko 1 BTC przez ten cały czas)

Wnioski:
-Początkowa "bańka" tudzież banieczka na BTC z zeszłego roku ostro sponiewierała alty
-Trafiłem w ciekawy punkt, gdzie nasze inwestycje się praktycznie równoważą

-niesamowicie ważny jest punkt "wejścia" - mój teoretyczny był fatalny, a sądzę, że gdybyśmy teraz nagle mieli kolejny dwukrotny wzrost BTC to alty by pękły ponownie
-bańka na ETH dała niesamowitego kopa (jednego tygodnia cały portfel wzrósł o 20%, z czego ETH o 90%)
Aby uśrednić wynik, postanowiłem inwestować (kupować) kolejne 0.1 BTC każdego tygodnia i tutaj robi się ciekawie bo jesteśmy 500 baksów na plusie:) :

W wolnej chwili pobawię się różnymi wariacjami portfela, sprawdzę co by się stało gdybyśmy zmieniali portfel z inną częstotliwością, a także jakby to wyglądało inwestując np. w top15 lub top5.
Może uda się znaleźć jakieś optimum

Póki co zobaczę jak sprawdzi się taki portfel w praktyce, gdy będę mógł "na bieżąco" realizować zyski. Jedyne czego się obawiam to utrata altów przez upadek giełdy (jestem zbyt leniwy żeby mieć 10 portfeli) plus ewentualny nagły spadek wartości alta (ale w takim wypadku stracę "tylko" 10% portfela) - plus okres 7 dni gwarantuje mi, że nie będę trzymał długo czegoś co wypadnie z top10.
Póki co:
-nie kupowac walut, ktore ewidentnie sa po bance i wskoczą nagle do top10 (jeżeli siedzi w top10 to i tak trzymamy)
-sprawdzać kurs dziennie - jeżeli jakaś waluta zyskała np. 20% (czyli 2% całego portfela) to sprzedawać jej nadwyżkę i kupować to co poleciało LUB od nowa reinwestować całość z zasadą 1:10
Chętnie przeczytam wasze przemyślenia, może ktoś już się bawił w takie coś i zarzuci jakąś radą

Podkreślam: zależy mi na tym, aby zupełnie ignorować naturę coina, potencjał itd. - czyste cyferki i statystyka.