Dodano po 41 minutach 21 sekundach:
barbarbar pisze: ↑ poniedziałek, 23 września 2024, 00:26Ale tak JEST.
Na start doliczasz dodruk
I tu w zasadzie można przerwać czytanie bo to argument potwierdzający to co piszę
Bo jeśli wydrukujemy pierdyliard USD i wsadzimy je w giełdę, a ta urośnie pierdyliad %, to będzie to WYJAŚNIAŁO te wzrosty, ale na pewno nie powodowało, że staną się fundamentalne.
barbarbar pisze: ↑ poniedziałek, 23 września 2024, 00:26 (wiekszosci w polsce z ujemna dzietnoscia duzo leci do US gdzie dzietnosc maja jednak dodatnia).
Nie mają, mają około 1.6 vs nasze 1.1, ale to szczegół, bo chyba nie rozumiem, co to ma do rzeczy.
barbarbar pisze: ↑ poniedziałek, 23 września 2024, 00:26Nastepnie gdzie krecisz lody?
barbarbar pisze: ↑ poniedziałek, 23 września 2024, 00:26 Juz pomijajac, ze te cyfry to o kant... Bo wsyscy wiemy jak licza bezrobocie, inflacje, pkb itp. pierdoly. W swiecie sondazy wyborczych wszystko jest piekne.
Kolejne dwa ciekawe argumenty, które WYJAŚNIAJĄ te wzrosty, ale nie czynią ich fundamentalnymi i zdrowymi, a raczej PATOLOGICZNYMI.
No chyba, że ktoś tak rozumie giełdę: jako maszynkę do spekulacji, kręcenia lodów, strzyżenia owiec i robienia wałów.
Ale w takim wypadku jeszcze lepszym miejscem będzie pewnie giełda w Rosji czy Ukrainie.
barbarbar pisze: ↑ poniedziałek, 23 września 2024, 00:26Przeciez nie bede walil w przestarzaly monopol na GPW jak moge w US walic w jablko. Pomijajac takie aspekty jak to ze Kali sprzedajac krowy za muszle nie jest wliczany w ogol ale farmer sprzedajac krowy do MC juz jest.
barbarbar pisze: ↑ poniedziałek, 23 września 2024, 00:26Smith wklada 8x tyle w gielde co kowalski, ale kowalski tez tam wklada a nie w GPW (gdzie bez insider news mozesz inwestowac w czerwone a nie technologie - wszystko "technologiczne" teleportuje sie na zachod, wykupywane albo niszczone prawem/clem/dostepem).
barbarbar pisze: ↑ poniedziałek, 23 września 2024, 00:26Nigga plzzzz.
Obawiam się, że jestem trochę zbyt tradycyjny albo po prostu za stary i nie wszystko zrozumiałem z tego slangu giełdowych młodych wilków,

ale najważniejsze Twoje tezy, wyrażone w tych kwiecistych akapitach są zdaje się dwie:
- USA jest liderem w nowoczesnych technologiach,
- na giełdach USA inwestuje też reszta świata,
I te punkty brzmią sensownie i warto je omówić.
Owszem, USA jest liderem nowych technlogii, ale tu warto spojrzeć na NASDAQ, który urósł w ciągu 15 lat jeszcze więcej niż SP500, bo o jakieś... 1200%, co jest jeszcze trudniejsze to wyjaśnienia.
Czy w ciągu tych 15 lat dokonano tak przełomowych odkryć naukowych, lub biznes znalazł przełomowe metody zarabiania pieniędzy (12x większych!) na wcześniejszych odkryciach?
AI to kilka ostatnich lat i na razie nie zarabia, a raczej wkłada się w nie ogromną kasę. Wcześniej to np. auta elektryczne (sprzedają się dobrze z dopłatami) oraz rozwój e-commerce, serwisów społcznościowych i streamingów seriali. Krótko mówiąc formy zarabiania oparte na internecie.
Przypomnę, że już raz mieliśmy zachłyśnięcie się takimi rzeczami: bańka dotcomowa. Wtedy wzrosty na NASDAQ były nawet jeszcze bardziej dynamiczne. I wiemy jak to się skończyło.
Ale może tym razem jest inaczej? Może wtedy kupowano marzenia, a teraz są już konkretne, zarabiające produkty?
Otóż nie. Wskaźnik cena/zysk spółek internetowych wynosi zwykle od 30 do 140. To wciąż kupowanie przyszłości i marzeń.
I najważniejszy argument: jeśli większość spółek internetowych należy do USA i wzrost o setki i tysiące procent ceny akcji tych spółek byłby fundamentalny i odbijał rzeczywistość, to powinno przekładać się to na PKB USA. A jak pisałem wcześniej - tak nie jest. PKB USA wzrosło tylko o około 100% w 15 lat.
Punkt drugi: na giełdach USA inwestuje reszta świata.
A czy przed 2009 rokiem tak nie było? Czy wcześniej nie były atrakcyjnym rynkiem akcji, lub były jakieś bariery inwestycyjne na giełdzie nowojorskiej? Nic o tym nie wiem. Co więcej, z tego co pamiętam, to krach na rynku nieruchomości i bessa na giełdzie w 2008 odbiły się echem na całym świcie, to sugeruje, że już wcześniej reszta świata mocno inwestowała w amerykański rynek.
Tu się nic specjalnego nie zmieniło w ostatnich 15 latach, a już trudno przypuszczać, by kasa płynąca na amerykańskie giełdy z zagranicy wzrosła kilkukrotnie.
Podsumowując: wciąż uważam, że wszyscy się mylicie, a to co widzimy na amerykańskiej giełdzie nie oddaje stanu jej (ani światowej) gospodarki i jest bańką.
A nawet nie wspomnieliśmy, że giełda powinna oddawać też takie zjawiska jak problemy wewnętrzne USA, ryzyko globalnego konfliktu, itd. Ostatnie czasy są pod tym względem trudniejsze niż lata wcześniejsze, tymczasem amaerykańskie indeksy biją kolejne ATH.
To bańka oparta na dodruku i chciwości i pier...nie z wielkim hukiem.
Jak wiele razy wcześniej...