Pozwólcie, że i ja przyłączę się do ciekawej dyskusji i walki na argumenty.
Szukając przeróżnych kalkulatorów opłacalności miningu kryptowalut natknąłem się na:
http://bitcoinwisdom.com/bitcoin/difficulty
Czy to nie przesada co się dzieje w samym tylko grudniu patrząc na wykresy?
Diff rośnie w horrendalnym tempie, wartość BTC już spadła o ok 35% w okresie 2 tygodni. Wytwórcy koparek wpuszczają na rynek nowe, wydajniejsze, mocniejsze podzespoły. Nie macie Panowie wrażenia, że jakiekolwiek kopanie BTC już straciło sens? część forumowiczów podpierała się argumentem, że opłacalność miningu to również i wpływy ze sprzedaży koparek po przykładowo miesiącu eksploatacji (2-3 zmiany diffa!), i wzrost wartości samego BTC.
Tymczasem dane obrazują, że żadna z powyższych nie ma już miejsca. Nikt rozsądny (czyt. co potrafi liczyć i chce mu się pomyśleć) nie kupi sprzętu, który po miesiącu będzie w stanie kopać ~50% mniej niż u pierwszego właściciela wiedząc że i kurs BTC już idzie w dół. Czy to nie jest według was końcem jakiegokolwiek sensu kopania BTC?
Chyba, że trzeba iść w drugą stronę. Lecąc na fali popularności (trzeba to jasno podkreślić, BTC stał się sławny/modny)kupować najdroższe-najwydajniejsze koparki i po 1, max 2 zmianach diffa je wystawiać na sprzedaż kolejnym spragnionym (przyciągniętym niczym gorączką złota) i kupować jeszcze nowsze i lepsze... Bardzo świeży jestem w temacie kryptowalut ale przyznam szczerze do takich wniosków doszedłem po tygodniu czytania zarówno tego forum jak i pokrewnych stron.