Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Czarna Owca
Awatar użytkownika
Posty: 412
Rejestracja: 10 stycznia 2014
Reputacja: 0
Reputacja postu: 
0
Napiwki za post: 0 BTC

Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Postautor: krystkon » wtorek, 18 listopada 2014, 00:13

Część 1.

W dolinie osadziła się gromada ludzi pierwotnych i w pierwotnej tam żyli wspólnocie. Kto żyw był, dwie ręce miał i dwie nogi, zbierał jadalne rośliny i polował na płochliwe zwierzęta. Wszystko prócz odziania było wspólne a każdy chętnie dzielił się tym co zdobył. Ich życie było ubogie, mieszkali w chłodnych szałasach, pożywienia starczało ledwie, ledwie lecz żyli jak chcieli, robili co chcieli, byli wolni, decydowali sami za siebie.
Pewnego dnia w dolinie pojawił się Architekt. Architekt był człowiekiem innym od ludzi pierwotnych. Potrafił budować domy, potrafił uprawiać rośliny, hodował zwierzęta. Zwrócił się do osadników z propozycją, iż nauczy ich, poprowadzi aby i oni mogli budować, uprawiać, hodować pod warunkiem, że zaakceptują jego 3 zasady:
1. Wszystko co wspólnie wytworzą będzie należało do Architekta.
2. Architekt użyczy im swojej własności w zamian za pracę dla niego.
3 Wszyscy będą strzegli własności Architekta.
Ludzie pierwotni nie namyślając się długo zgodzili się, była to wszak oferta prawdziwych, ciepłych domów, jedzenia pod dostatkiem w zamian za pracę, którą przecież i tak już każdego dnia wykonywali.
Architekt jak obiecał tak uczynił. Ludzie pierwotni ciężko pracowali pod jego przewodnictwem i już wkrótce mogli zamieszkać w wybudowanych przez siebie ciepłych domach, spożywać uprawy i korzystać z hodowli. Ich życie stało się obfitsze i łatwiejsze. Odczuli wyraźną poprawę.
Z wdzięczności wyłonili z siebie grono najsilniejszych i najinteligentniejszych ludzi, którzy mieli od tej pory egzekwować zasady Architekta od każdego z spośród nich.

Cdn.

Wygadany
Awatar użytkownika
Posty: 557
Rejestracja: 3 listopada 2013
Reputacja: 1
Reputacja postu: 
0
Napiwki za post: 0 BTC
Lokalizacja: bardzo południowa wielkopolska

Re: Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Postautor: menesis » wtorek, 18 listopada 2014, 00:46

- Wkońcu wróciłeś Architekcie. - powiedział do przechodzącego nieopodal borsuka największy spośród Najsilniejszych.
- Ano, wróciłem - odrzekł spocony borsuk...
Adam Freeland - We Want Your Soul
Bitcoin: 1Q3g3WHYgF9cRPVtKCZtVe8so2KdaBkVRP

Czarna Owca
Awatar użytkownika
Posty: 412
Rejestracja: 10 stycznia 2014
Reputacja: 0
Reputacja postu: 
0
Napiwki za post: 0 BTC

Re: Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Postautor: krystkon » wtorek, 18 listopada 2014, 23:35

Cześć 2.

Architekt był wielkim marzycielem, wielkim wizjonerem. Często spoglądał w niebo z tęsknoty do gwiazd. Pragnął rzeczy wielkich, rzeczy niemożliwych. Pożądał wieży wyższej od oplatających dolinę gór. Ludzie pierwotni pod przewodnictwem Architekta budowali domy niskie stanowiące jego własność, uprawiali warzywa stanowiące jego własność, hodowali zwierzęta stanowiące jego własność. Architekt wiedział, że budowa jego wieży musi to odmienić.
Budowę wieży Architekt rozpoczął od selekcji ludzi pierwotnych dzieląc ich na silnych, szybkich, pojętnych, bezbłędnych i efektywnych, na słabych, powolnych, niezgrabnych, nierozgarniętych i nieefektywnych oraz na bezużytecznych i niepotrzebnych. Obmyślił i wyemitował pieniądz którym szczodrze obdarowywał efektywnych, ledwie ledwie nieefektywnych i zupełnie wcale bezużytecznych. Od chwili tej Architekt żądał pieniędzy za użytkowanie jego domów oraz za konsumpcję jego upraw i hodowli. Wszystko musiało być drogie albowiem Architekt potrzebował środków do budowy własnej wieży.
Pierwotna wspólnota podzieliła się i wyłoniły się z niej różniące się klasy ludzi pierwotnych. Klasa wyższa zajęła się kreacją pieniądza, klasa średnia w imieniu Architekta zarządzała klasą robotniczą, klasa robotnicza odpowiadała za wykonanie pracy, klasa wykluczona zbierała przydatne wciąż resztki ze śmietników.
Podobne wcześniej domy zbudowane w dolinie przez ludzi pierwotnych pod przewodnictwem Architekta z czasem zaczęły różnić się od siebie podobnie jak i klasy społeczne. Jedne stawały się coraz mniejsze, coraz uboższe, bardziej zużyte i zniszczone. Inne rosły, rozkwitały, nabierały barw i rozmiarów. Do opuszczonych wcześniej szałasów powrócili wykluczeni. Potem zaczęli do nich dołączać ludzie z niskoopłacanej klasy robotniczej.
Wieża Architekta rosła w oczach wszystkich i przytłaczała wszystkich, w społeczeństwie aż huczało "ty też możesz taką wieżę mieć, jeśli będziesz wystarczająco mądry, pracowity i dobry". Rosnąca wieża i domy klasy wyższej i średniej wymagały coraz większej powierzchni. Zaczęto więc burzyć szałasy i przeganiać wykluczonych, pozostawiając jedynie niektóre dla robotników.
Wieża wreszcie była ukończona. Pałac Architekta i domy klasy wyższej oplatał wysoki mur, ażeby żaden robotnik czy wykluczony nie mógł go sforsować.
Architekt zwołał wszystkich i z wysokiego piętra donośnie krzyczał "spójrzcie oto nasze dzieło". Zwołani robotnicy i wykluczeni nie słyszeli jednak wyraźnie słów Architekta. Byli zmarznięci, głodni i wycieńczeni pracą. Ich myśli kłębiły się wokół potrzeb jedzenia i ciepła.

cdn.

Weteran
Posty: 8909
Rejestracja: 10 czerwca 2011
Reputacja: 6422
Reputacja postu: 
0
Napiwki za post: 0 BTC

Re: Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Postautor: ekonokomik » środa, 19 listopada 2014, 09:26

[UWAGA! LEWAK ALERT!]

;)

Moderator
Awatar użytkownika
Posty: 10530
Rejestracja: 16 lutego 2013
Reputacja: 3190
Reputacja postu: 
0
Napiwki za post: 0 BTC

Re: Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Postautor: Bit-els » środa, 19 listopada 2014, 09:36

ale lewacy też mogą pożyteczni. Np mogą wpaść na pomysł gwarantowanych cen skupu nowo wydobytych bitów dla górników. Komisja Europejska przeznaczy odpowiednie fundusze, ustali poziom itd. :-)

Weteran
Posty: 8909
Rejestracja: 10 czerwca 2011
Reputacja: 6422
Reputacja postu: 
0
Napiwki za post: 0 BTC

Re: Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Postautor: ekonokomik » środa, 19 listopada 2014, 09:43

Bit-els pisze:ale lewacy też mogą pożyteczni.
Ano mogą. Pracując w karnych obozach, kopalniach uranu, przy zalewaniu betonem uszkodzonych reaktorów elektrowni atomowych, albo przy azbeście.
Innych pożytecznych zastosowań dla nich nie znajduję :evil:

Wygadany
Posty: 621
Rejestracja: 7 maja 2013
Reputacja: 9
Reputacja postu: 
0
Napiwki za post: 0.0005 BTC
Lokalizacja: Warszawa

Re: Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Postautor: Turturek » środa, 19 listopada 2014, 10:17

Jeszcze jako dawcy organów do transplantologii. W końcu skoro wszystko jest wspólne, to nie może być tak żeby ktoś kisił u siebie dwie nerki i nie podzielił się z potrzebującym kolektywem.

Weteran
Awatar użytkownika
Posty: 1650
Rejestracja: 25 października 2013
Reputacja: 391
Reputacja postu: 
0
Napiwki za post: 0 BTC

Re: Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Postautor: baggins » środa, 19 listopada 2014, 13:43

z transplantacja organów bym dyskutowal, normalne organizmy będą odrzucac
Wszystko co piszę jest jedynie moją opinią. Nie roszczę sobie prawa do głoszenia prawdy objawionej. Mylić się może każdy.
LEWAR TWÓJ WRÓG!!!

NoMoreCore

Rozmowny
Awatar użytkownika
Posty: 98
Rejestracja: 8 listopada 2013
Reputacja: 0
Reputacja postu: 
0
Napiwki za post: 0 BTC

Re: Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Postautor: astro » środa, 19 listopada 2014, 13:51

Rozchodzicie się w skrajności, wiadomo, że na świecie są ludzie zdolni i niezdolni, tacy którzy poradzą sobie z wieloma trudnościami i tacy którzy potrzebują pomocy aby żyć, większość potrzebuje pomocy od kogoś innego, mało kto jest samowystarczalny, a każdy czuje emocje, czy to ten bezdomny czy robotnik, czy biznesmen ... wszyscy mamy te same potrzeby bezpieczeństwa, jedzenia .... itp, każdy to wie, kwestia leży tylko w tym abyśmy dostrzegali siebie nawzajem i potrafili na codzień tak układać relacje z innymi ludźmy aby pamiętać o człowieczeństwie innych ludzi ...

Dyskutant
Posty: 229
Rejestracja: 19 kwietnia 2013
Reputacja: 0
Reputacja postu: 
0
Napiwki za post: 0 BTC

Re: Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Postautor: bitdreamer » środa, 19 listopada 2014, 13:58

@krystkon Zamiast pisać cdn. dawaj "w następnym odcinku: czy ludność się zbuntuje? czy architekt będzie uciekał z wieży? nie przegap!"

Dyskutant
Posty: 164
Rejestracja: 23 grudnia 2013
Reputacja: 8
Reputacja postu: 
0
Napiwki za post: 0 BTC

Re: Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Postautor: TheDealer105 » środa, 19 listopada 2014, 14:25


Rozmowny
Awatar użytkownika
Posty: 52
Rejestracja: 5 lipca 2014
Reputacja: 10
Reputacja postu: 
0
Napiwki za post: 0 BTC

Re: Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Postautor: arBITer » środa, 19 listopada 2014, 16:43

tower--hl2.jpg
hl2--tower.JPG
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

eM.
Rozmowny
Awatar użytkownika
Posty: 140
Rejestracja: 7 maja 2013
Reputacja: 0
Reputacja postu: 
0
Napiwki za post: 0 BTC

Re: Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Postautor: eM. » środa, 19 listopada 2014, 19:54

Żeby nie wyszła druga ''Moda na sukces'' ... ;)
Zapraszam na stronę: www.zabitcoiny.pl

Weteran
Posty: 8909
Rejestracja: 10 czerwca 2011
Reputacja: 6422
Reputacja postu: 
0
Napiwki za post: 0.0001 BTC

Re: Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Postautor: ekonokomik » środa, 19 listopada 2014, 21:12

astro pisze:Rozchodzicie się w skrajności, wiadomo, że na świecie są ludzie zdolni i niezdolni, tacy którzy poradzą sobie z wieloma trudnościami i tacy którzy potrzebują pomocy aby żyć, większość potrzebuje pomocy od kogoś innego, mało kto jest samowystarczalny, a każdy czuje emocje, czy to ten bezdomny czy robotnik, czy biznesmen ... wszyscy mamy te same potrzeby bezpieczeństwa, jedzenia .... itp, każdy to wie, kwestia leży tylko w tym abyśmy dostrzegali siebie nawzajem i potrafili na codzień tak układać relacje z innymi ludźmy aby pamiętać o człowieczeństwie innych ludzi ...
Astro, aż zacytuję w całości, bo pięknie opisałeś... konserwatywny światopogląd :) Konserwatyzm, który często idzie w parze z liberalizmem gospodarczym i kapitalizmem. Dokładnie tak: są zdolniejsi/mądrzejsi/silniejsi i Ci, którym trzeba pomagać, bo sami radzą sobie gorzej, bo tych zdolności/siły/mądrości im brak. A oni na pewno też mają coś do zaoferowania.
Pozwolmy tym pierwszym realizować swoje pomysły i plany, a oni siłą rzeczy pomogą tym drugim. Z własnej woli (!). Dadzą im pracę, dadzą im wynalazki. Dadzą im nawet bezinteresowną pomoc.
To nie przypadek, że najbogatsi ludzie na świecie są jednocześnie największymi filantropami (np. Bill Gates), mecenasami sztuki i nauki itp.
Pomagać nie należy nigdy tylko leniwym i cwanym.

Rzecz w tym, że lewica patrzy na to trochę inaczej:
"To nieprawda, że my jesteśmy głupsi i sobie nie radzimy. To ich wina! ONYCH! Przecież ja nie jestem głupi, prawda? Więc skoro mimo to jestem biedny, to znaczy że tamci wcale nie są zaradniejsi/mądrzejsi, tylko że kradną! To złodzieje, a ten świat to ich jeden wielki spisek.
Trzeba więc tamtym złodzejom zabrać a nam dać bo nam się należy. To nie żadna łaska czy dobra wola. Nam się NALEŻY!
Bo bez tych złodziei wszystkim nam, cieżko pracującym żyłoby się lepiej."


Wybaczcie, jeśli ktoś idee lewicowe widzi czystszymi i bardziej humanitarnymi, ale ja nie potrafię ich takimi dostrzec. Widzę je tak jak opisałem wyżej i bardzo mi w takim postrzeganiu pomagają takie kretyńskie historie jak ta, która zapoczątkowała ten wątek.

PS. Ludzie pierwotni nie " żyli jak chcieli, robili co chcieli, byli wolni, decydowali sami za siebie.".
Nigdy.
Właśnie dlatego, że zawsze brakowało jedzenia, nie mieli wolnych zasobów i ich krótkie i nędzne życie było podporządkowane ścisłym rygorom przetrwania. Robili co MUSIELI aby przeżyć albo umierali. (a tam gdzie żarcia było w bród i klimat ciepły cywilizacja wogóle nie powstała, bo i po co złazić z drzewa?).
Więc jeśli niektórzy ludzie pierwotni mieli komfort wolnych zasobów (np czasu) to tylko dlatego, że zasuwał za nich ktoś inny. Np kobiety.
Ta sytuacja zmieniła się dopiero po wynalezieniu rolnictwa.
Ale żeby się to stało musiał pojawić się ktoś zaradniejszy i je wynaleźć. Np Architekt :twisted:

Czarna Owca
Awatar użytkownika
Posty: 412
Rejestracja: 10 stycznia 2014
Reputacja: 0
Reputacja postu: 
0
Napiwki za post: 0 BTC

Re: Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Postautor: krystkon » czwartek, 20 listopada 2014, 00:49

Część 3.

Architekt triumfował powstanie wieży z pracy rąk ludzi już cywilizowanych, jego umysłu i umysłów ludzi klas wysokiej i średniej. Dzieło było dla wszystkich wspaniałe, inspirujące, choć dla klas niższych dostępne jedynie pod postacią odległego obrazu zza wysokiego muru i marzenia, żeby znaleźć się tam choć przez chwilę.
Wizje, idee, ambicje Architekta rozlały się na klasę wyższą. I oni zapragnęli mieć własne, pomniejsze wieże. Zaczęli płacić robotnikom 2x mniej i wymagać 2x więcej, ażeby tylko zaspokoić własne chęci. Robotnicy reagowali aż nadto dobrze na niższą wycenę ich świadczeń i w walce o przetrwanie pracowali coraz szybciej i coraz dłużej, coraz szybciej i coraz dłużej.
Różnice społeczne pogłębiały się szybko a robotnicy nie tworzyli już niczego dla siebie samych lecz gonili za coraz większymi marzeniami bogaczy. Budowali wspaniałe budowle, w których nigdy nie zamieszkają, tworzyli wspaniałe rzeczy, których nigdy nie będą posiadać. Sami mgli liczyć na stare, rozpadające się domy lub pozostałe z dawnych czasów szałasy.
Miasto, które tworzyli nabierało magii. Obok siebie powstawały dwa odmienne światy. Wspaniałe, niedostępne budowle, dzieło pracy wszystkich i obskurne, pełne biedy i ludzkich dramatów slamsy. Ludzie zaczęli przenikać oba światy. Z jednej strony prostytutki i przestępcy, którzy mogli zaznać przez moment lepszego życia, z drugiej strony bogacze, którzy schodzili do podziemi aby zaznać tam nieograniczonego wykorzystania innego człowieka, który za pieniądze godził się na każdą podłość.
Niska wycena robotników i rosnące bogactwo klasy wyższej prowadziło do coraz większych wykluczeń i już tylko najzdolniejsi robotnicy posiadali pracę, kiedy reszta stawała się z czasem społecznie wykluczona . Brak pracy i perspektyw niektórych ludzi w społeczeństwie powodowało, że zaczynały tlić się powoli poczucie niesprawiedliwości i nienawiść do Architekta i bogaczy.
Architekt widział tę nienawiść od początku i dobrze rozumiał ją. Wiedział, że jeśli na powrót pozwoli robotnikom pracować dla samych siebie ich emocje szybko opadną a Architekt powróci do łask. Nie zamierzał rezygnować jednak ze swoich ambitnych planów. Dla uspokojenia nastrojów wsparł silnie rozwój różnych religii w klasach niższych, co pozwoliło na rozwiniecie się 3 podstawowych:
- pierwsza głosiła, iż jest Pan nad Architektem w niebie, który wyrówna wszelkie krzywdy i wszelkie niesprawiedliwości po śmierci każdego człowieka,
- druga głosiła, że istniejące podziały są naturalnym wynikiem różnic cech ludzkich, przekonując, że biedacy są czymś gorszym, kiedy bogacze czymś lepszym,
- trzecia przekonywała, że społeczeństwo z istniejącymi w nim podziałami jest już czymś najlepszym co się może ludzkości przytrafić.

Cdn.

Weteran
Awatar użytkownika
Posty: 3592
Rejestracja: 11 grudnia 2012
Reputacja: 166
Reputacja postu: 
0
Napiwki za post: 0 BTC

Re: Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Postautor: hanti » czwartek, 20 listopada 2014, 00:52

matrix powraca
@_# :P ;) :D
Polecam następujące giełdy BTC/LTC:

bitmarket.pl bitmaszyna.pl

Weteran
Awatar użytkownika
Posty: 2437
Rejestracja: 27 listopada 2013
Reputacja: 42
Reputacja postu: 
0
Napiwki za post: 0.0001 BTC
Lokalizacja: Katowice

Re: Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Postautor: majkel_94 » czwartek, 20 listopada 2014, 09:57

Nie wiem co bierzesz stary, ale bierz pol :D

Weteran
Posty: 1642
Rejestracja: 21 marca 2014
Reputacja: 931
Reputacja postu: 
0
Napiwki za post: 0 BTC

Re: Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Postautor: The Real McCoin » czwartek, 20 listopada 2014, 22:46

Obstawiam w części piątej obozy koncentracyjne.

Czarna Owca
Awatar użytkownika
Posty: 412
Rejestracja: 10 stycznia 2014
Reputacja: 0
Reputacja postu: 
0
Napiwki za post: 0 BTC

Re: Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Postautor: krystkon » piątek, 21 listopada 2014, 00:04

Część 4.
Bieda i bogactwo rosły, a wraz z nimi nienawiść bezsilnych robotników i wykluczonych bezrobotnych do Architekta i klasy wyższej. Architekt kontrolował klasy niskie poprzez religię, prawo i kapitał. Nie bał się ich nienawiści. Znał ich potrzeby, problemy, myśli, wnioski i dążenia. Przewidywał każde ich zachowanie, atomizował ich i manipulując nastrajał przeciw sobie. Zbudował przeciwko nim potężny aparat przymusu i potężną armię oparte na dużych przywilejach. Nic nie mogło zagrozić ani jemu ani jego projektom bez względu na siłę nienawiści.
Uciskani biedacy uciekali od cierpień i braku nadziei do świata marzeń gdzie tworzyli legendy o wcześniejszej wolności, równości i sprawiedliwości, które utracili bezpowrotnie. Spotykali się, rozmawiali i marzyli. Z marzeń urodziła się siła.
Architekt przewidział wszystko poza jednym, poza narodzinami nowego Architekta. Z marzeń o wolności, równości i sprawiedliwości w umyśle młodego człowieka powstała wizja, z niej idea a z niej nowa nadzieja klas niskich na lepsze życie. Nienawiść Architekt pokonałby z łatwością lecz z nadzieją nie miał żadnej szansy. Jego ścierwo i ścierwa klasy wyżej, uśmiercone z obrzydzeniem, wkrótce dryfowały bezwładnie w sadzawkach.

cdn.

Wygadany
Awatar użytkownika
Posty: 557
Rejestracja: 3 listopada 2013
Reputacja: 1
Reputacja postu: 
0
Napiwki za post: 0 BTC
Lokalizacja: bardzo południowa wielkopolska

Re: Przypowieść o Architekcie – kapitalizm

Postautor: menesis » piątek, 21 listopada 2014, 00:16

Obawiam się, że autor tematu uważa się za tego nowego Architekta...
Adam Freeland - We Want Your Soul
Bitcoin: 1Q3g3WHYgF9cRPVtKCZtVe8so2KdaBkVRP

Wróć do „Hyde-Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: vjankuv i 2 gości