Alegoryczna przypowieść o lisku i sprzedawaniu, z małą nutką matematycznej optymalizacji
: poniedziałek, 19 lutego 2018, 23:53
Wielu z Was pyta dlaczego cena przeważnie 2 dni przed jakimś ważnym wydarzeniem spada, dlaczego nie rośnie do samego wydarzenia, dlaczego nie do kilku godzin przed, albo dlaczego nie osiąga minimum już tydzień przed? Mam dla Was opowiadanie, które z pewnością nie odpowie ściśle na te pytania, ale może pozwoli spojrzeć na problem szerzej. Wszak matematyka proponuje pewne metody optymalizacji swoich decyzji, przy określonych założeniach już od dawna.
Dawno temu w dalekim kraju przestępcę skazano na śmierć przez powieszenie. Sędzia jednak z właściwym sobie okrucieństwem oznajmił, co następuje: „egzekucja nastąpi w ciągu najbliższego tygodnia w południe, straceniec nie będzie jednak wiedział, którego to się stanie dnia. Aż do momentu, kiedy przyjdzie po niego kat”.
Na czas oczekiwania więźnia zamknięto w celi o chlebie i wodzie. Mężczyzna początkowo popadł w panikę, ale z czasem zaczął myśleć nad oryginalnym sformułowaniem wyroku.
Doszedł do wniosku, że egzekucja nie zostanie przeprowadzona w niedzielę. Przecież wiedziałby o tym, biorąc pod uwagę, że kat nie przyszedłby wcześniej. Podobnie rozumując, natychmiast odrzucił też sobotę: skoro kat nie pojawił się do piątku, a niedziela odpadła, sobota zostawała jedyną opcją, ale właśnie dlatego nie mógł wtedy wypaść termin egzekucji! Nie stanowiłoby to przecież żadnego zaskoczenia dla więźnia. Kontynuując rozumowanie, skazany odrzucał kolejne dni, aż wreszcie doszedł do wniosku, że wyrok nie zostanie wykonany. Uznał, że sędzia chciał jedynie dać mu przerażającą nauczkę. Odprężony czekał więc na koniec tygodnia.
W czwartek drzwi celi otwarły się na oścież, lecz tym razem stał w nich nie strażnik odpowiadający za zaspokajanie podstawowych potrzeb więźnia, a kat we własnej osobie. Przestępca przedstawił mu swoją drogę dedukcji, kat z uznaniem pokiwał głową. „I właśnie dlatego mogę cię dziś powiesić zgodnie z umową. Byłeś całkowicie przekonany, że nie zginiesz. Nie rób takich wielkich oczu, egzekucję wyznaczono na dziś”. W godzinę było po wszystkim. Bohater historii skończył jak przysłowiowy indyk.
Podobne wnioskowanie występuje w wielu wersjach. Czasem dokonuje go skazaniec, innym razem uczniowie, którym nauczycielka zapowiedziała niespodziewaną klasówkę. Jak zatem wybrać najlepsze rozwiązanie, kiedy nie znamy przyszłości, ani nie możemy się oczywiście cofnąć się w czasie? Jeżeli zakładamy, że rozważamy sprzedaż powiedzmy w ciągu 7 dni przed rebrandigniem - matematyka zna odpowiedź na to pytanie. Mamy tu jawny problem sekretarki. Należy odrzucić pierwsze oferty cenowe z 7*1/e = 2,575 ~ 3 dni. Następnie zaś wybrać pierwszą, która okaże się lepsza od pozostałych. I tak, jeżeli rozważymy maksima z 7 dni przed rebrandingiem wynoszą one:
28,66$
31,97$
32,42$
35,87$
33,22$
Odrzucamy pierwsze 3 oferty w ciemno (tak mówi prawdopodobieństwo). Następnie zaś wybieramy pierwszą lepszą od pozostałych. I tak nie interesuje nas już cena w dzień rebrandingu. No chyba, że chcemy skończyć jak indyk.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Problem_sekretarki
Dawno temu w dalekim kraju przestępcę skazano na śmierć przez powieszenie. Sędzia jednak z właściwym sobie okrucieństwem oznajmił, co następuje: „egzekucja nastąpi w ciągu najbliższego tygodnia w południe, straceniec nie będzie jednak wiedział, którego to się stanie dnia. Aż do momentu, kiedy przyjdzie po niego kat”.
Na czas oczekiwania więźnia zamknięto w celi o chlebie i wodzie. Mężczyzna początkowo popadł w panikę, ale z czasem zaczął myśleć nad oryginalnym sformułowaniem wyroku.
Doszedł do wniosku, że egzekucja nie zostanie przeprowadzona w niedzielę. Przecież wiedziałby o tym, biorąc pod uwagę, że kat nie przyszedłby wcześniej. Podobnie rozumując, natychmiast odrzucił też sobotę: skoro kat nie pojawił się do piątku, a niedziela odpadła, sobota zostawała jedyną opcją, ale właśnie dlatego nie mógł wtedy wypaść termin egzekucji! Nie stanowiłoby to przecież żadnego zaskoczenia dla więźnia. Kontynuując rozumowanie, skazany odrzucał kolejne dni, aż wreszcie doszedł do wniosku, że wyrok nie zostanie wykonany. Uznał, że sędzia chciał jedynie dać mu przerażającą nauczkę. Odprężony czekał więc na koniec tygodnia.
W czwartek drzwi celi otwarły się na oścież, lecz tym razem stał w nich nie strażnik odpowiadający za zaspokajanie podstawowych potrzeb więźnia, a kat we własnej osobie. Przestępca przedstawił mu swoją drogę dedukcji, kat z uznaniem pokiwał głową. „I właśnie dlatego mogę cię dziś powiesić zgodnie z umową. Byłeś całkowicie przekonany, że nie zginiesz. Nie rób takich wielkich oczu, egzekucję wyznaczono na dziś”. W godzinę było po wszystkim. Bohater historii skończył jak przysłowiowy indyk.
Podobne wnioskowanie występuje w wielu wersjach. Czasem dokonuje go skazaniec, innym razem uczniowie, którym nauczycielka zapowiedziała niespodziewaną klasówkę. Jak zatem wybrać najlepsze rozwiązanie, kiedy nie znamy przyszłości, ani nie możemy się oczywiście cofnąć się w czasie? Jeżeli zakładamy, że rozważamy sprzedaż powiedzmy w ciągu 7 dni przed rebrandigniem - matematyka zna odpowiedź na to pytanie. Mamy tu jawny problem sekretarki. Należy odrzucić pierwsze oferty cenowe z 7*1/e = 2,575 ~ 3 dni. Następnie zaś wybrać pierwszą, która okaże się lepsza od pozostałych. I tak, jeżeli rozważymy maksima z 7 dni przed rebrandingiem wynoszą one:
28,66$
31,97$
32,42$
35,87$
33,22$
Odrzucamy pierwsze 3 oferty w ciemno (tak mówi prawdopodobieństwo). Następnie zaś wybieramy pierwszą lepszą od pozostałych. I tak nie interesuje nas już cena w dzień rebrandingu. No chyba, że chcemy skończyć jak indyk.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Problem_sekretarki